Jestem na karuzeli.. Krzesełka są wygodne.. Kolorowe i nowe.. Z tyłu i z przodu siedzą osoby które nie znam.. Niektórzy mają głowy skierowane są ku niebu.. Ich twarze emanują nadzieją i spokojem.. Inni zaś rozglądają się dookoła siebie.. Poszukują kogoś bądź przed kimś uciekają... Wszyscy się wznosimy powoli.. Kręcąc się dookoła widząc świat który wiruje i nic w moich oczach nie jest już wyraźne. Ja odczuwam podniecenie i zadowolenie.. Czuje zapach słodkiej waty, śmiech dziecka, cyrkową muzykę. Mimo wysokości czuję się bezpieczna. W pewnej chwili tą radość niszczy krzyk.. Nie wiem kto i czemu krzyczy.. Na policzkach czuje krople deszczu. Karuzela kręci się coraz szybciej. Nic nie mogę zrobić. Coś się stało bo nic jest tak jak powinno być. Patrzę na ręce, są w krwi. Mam wielką czarną dziurę w której już nie ma serca.. Chcąc coś zrobić uświadamiam sobie że jestem bezsilna. Płaczę ale tego nie widać, jest ulewa.. Już nie czuje słodkiej waty, nie słyszę śmiechu dziecka.. Zamiast tego czuję zapach błota, słysze krzyk, odczuwam ból.
Tak się dzieję w moich snach i na jawie. Odkąd ty zerwałeś ze mną.
PS :Na zawsze i na wieczność twoja.
Tak się dzieję w moich snach i na jawie. Odkąd ty zerwałeś ze mną.
PS :Na zawsze i na wieczność twoja.
Tagi:
karuzela
10.07.2011 o godz. 21:50


